Raz, dwa, trzy próba felietonu. Quarteira 2016

Raz, dwa, trzy próba felietonu. Quarteira 2016

Czy pierwszy wpis musi być wiekopomny? Nie mając doświadczenia w publicystyce nowoczesnej,nie chciałbym popełnić jakiegoś faux pas. Więc zastosują kryterium czasowe, rzecz będzie dotyczyła, w miarę aktualnych wydarzeń z naszego sportowego życia czyli z przed tygodnia.

Otóż Magda w ubiegłą sobotę, 2 kwietnia,  otworzyła rozdział swojej kariery, któremu nadałbym roboczy tytuł  „jestem pewna siebie i wracam do gry”

Tydzień przed startem przyjechałem do Monte Gordo, na własny urlop, na spotkanie z niewidzianą od kilku tygodni partnerką, na wypoczynek w promieniach jeszcze dłużej niewidzianego słońca. I co widzę? słońce i owszem jest, ale jakieś takie chłodne, ludzi na ulicach mało, mało ludzi znaczy wyludnienie, czyli że źle tu. No ale Magda rumiana, słowiańska chusta idealnie pasowała do przypudrowanych słońcem policzków,  smukłe nogi w kolorowych leginsach ASICS, uśmiechnięta, promieniująca ale i spokojna.
Porównałem sobie w myślach jej sportowy obraz z przed roku do tego, który zastałem w Portugalii. Jak dzień do nocy, jak lato do zimy,  i jak pomarańcza z Biedronki do pomarańczy
z Pingo Dolce ( Pingo Dolce, siec supermarketów koncernu Jeronimo Martins), niby taka same ale smakuję zupełnie inaczej.

Dość tej amatorskiej pseudo poezji, czas na konkrety. Pewność i wiara w trening, to po pierwsze. Po drugie zero pośpiechu. Często jest tak, że coś wiemy ale nie praktykujemy, wiemy że treningu nie da się przyspieszyć, ale mimo wszystko dokładamy tempa czy kilometrów. To do niczego dobrego nie prowadzi. W tym aspekcie Magda dała popis profeski. Odkąd znam Magdę,  to zawsze sprawiała wrażenie niezwykle doświadczonej zawodniczki, takie wrażenie wynikało zapewne w dużej mierze z  mojego mglistego pojęcia o arkanach samego triathlonu. Teraz już trochę liznąłem…wiec nie dam się nabrać.
Po trzecie strefy, strefy zmian szybko, odważnie i sprawnie, zabrakło jeszcze szybkość i wytrzymałości żeby utrzymać 3 miejsce wychodząc z T2.

magda.quarteira

Stawka zawodniczek była doborowa, zdarza się pewnie raz na cztery lata taki skład na pucharze Europy. W pierwszej dyszce były dziewczyny regularnie startujące w WTS,  Brytyjki i Francuzki zrobiły sobie w Quarteria wewnętrzne zawody o bilet do Rio.
Magda wyszła z wody tam gdzie wychodzić powinna, no może odrobinę za daleko, ale to nie walka z czasem a z rywalkami,więc 15 z wody i to na złapanie grupy pościgowej wystarczyło. Z drugiej strefy  wyszła jako trzecia, tego dnia zabrakło jeszcze szybkości i wytrzymałości, żeby utrzymać to miejsce. Zwłaszcza, że ścigała się z nie byle kim, np Olivera,  mistrzyni Ameryki Południowej, czy 11 w  rankingu ITU Aileen Reid.  W Tego dnia Lucy Hall i Jessica Lermonth, prowadzące od początku, były zbyt silne i bardzo zmotywowane, prowadziły od początku do samego końca. Dodam tylko, że Hall zajmując drugie miejsce, biegła tym samym tempem co Magda. (wyniki)
Jak wiele się dzieje na olimpijce, to nie tylko fizyczne zmagania taktyczna rozgrywka. Czy jechać mocno, czy odpoczywać, gonić czy uciekać, wchodzić do boxu pierwszym, biec mocno od początku czy czekać na finisz. Emocji opór!

A tak poza sportem, to Ocean piękny jest, pierwszy raz dotykałem i patrzyłem w jego dal, może to autosugestia ale odniosłem wrażenie, że jest mocniejszy. Bo Magda jest na pewno.

Facebook Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *